Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Port ID:12589 UN Locator:PLGDY
Zarząd Morskiego Portu Gdynia S.A.

Zarząd Morskiego Portu Gdynia S.A.

Port Gdynia to nie tylko dźwigi , statki , urządzenia , nabrzeża , falochrony.... To także ludzie. A może przede wszystkim. Szczególna pamięć należy się tym, którzy port tworzyli myślą , ołówkiem kreślarskim czy czynem.

Prawdziwą siłą sprawczą powstania portu w Gdyni był wiceadmirał Kazimierz Porębski.To on zlecił zlokalizowanie miejsca pod budowę portu. Zabiegał u władz centralnych o nadanie tej inwestycji rangi ogólnopolskiej.

"W lobbowaniu wiceadmirała Porębskiego wspierał nieustannie Julian Rummel , autor dwóch prac "Państwo a morze" oraz "Gdynia polski port" .Rummel postawił tezę, że bez rozwoju gospodarki morskiej jest niemożliwy rozwój państwa. Spraszał gości, także posłów i ministrów, wyjaśniał im problemy morskie, jeździł po kraju z odczytami, publikował dziesiątki artykułów w prasie, pisał książki . Z wiceadmirałem Porębskim chodził do Józefa Piłsudskiego. ".

Na początku 1926 r. roboty przy budowie portu stanęły. Sytuacja wydawała się bez wyjścia. Toteż gdy ministrem przemysłu i handlu został w 1926 r. Eugeniusz Kwiatkowski, Rummel napisał ostry memoriał i rozesłał do przyjaciół, z prośbą o doręczenie ministrowi. Kwiatkowski wziął sprawę Gdyni w swe ręce i budowa portu ruszyła gładko, a Julian Rummel został powołany do zorganizowania polskiej floty handlowej i mianowany dyrektorem "Żeglugi Polskiej".

Po odejściu ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego w 1932 r., Julian Rummel odwołany został ze stanowiska. Odszedł z fasonem, organizując pierwsze święto Morza w 1932 r. Autorem pomysłu był gdyński radny Andrzej Wachowiak. Ten ogromny zlot stu tysięcy Polaków nad morze prasa niemiecka nazwała "świętem Rummla".

Inicjatorem stworzenia Konsorcjum Polsko- Francuskiego, które miało realizować powstanie portu w Gdyni był z kolei inż. Władysław Rummel, ojciec Juliana . Nie godził się on na skupienie w prywatnych rękach budowy portu i jego przyszłej eksploatacji. Dużą rolę w powstaniu gdyńskiego portu odegrał duński inżynier i przedsiębiorca z Kopenhagi Knut Hojgaard. Duński inżynier kierował robotami w Gdyni z ramienia powstałego konsorcjum.

Osobą , której wiceadmirał Porębski zlecił lokalizację portu był inżynier Tadeusz Apolinary Wenda, którego mianował na kierownika Wydziału Budowy Portów Sekcji Technicznej Departamentu dla Spraw Morskich.

Tadeusz Wenda studiował w Warszawie w Szkole Głównej na Wydziale Matematyczno-Fizycznym, w roku 1890 skończył w Petersburgu Instytut Komunikacji i rozpoczął pracę przy budowie kolei na terenie Rosji i Królestwa Polskiego. W latach wojny kierował budową portu w Windawie i Rewlu (dziś Tallin). Od chwili odzyskania przez Polskę niepodległości swoją bogatą wiedzę i zdolności oddał służbie ku jej rozwojowi.

Inż. Wenda nie tylko przedstawił propozycję lokalizacji portu , ale także go zaprojektował , a ponadto został naczelnikiem budowy portu. Budową zaprojektowanego przez siebie portu kierował do roku 1932, po czym został naczelnikiem Wydziału Techniczno-Budowlanego Urzędu Morskiego w Gdyni, pełniąc równocześnie szereg funkcji społecznych, był bowiem prezesem Towarzystwa Techników w Gdyni oraz prezesem Towarzystwa Polsko-Francuskiego.

W roku 1937, w wieku 74 lat, odszedł na emeryturę. Po II wojnie światowej ze względu na zły stan zdrowia nie mógł uczestniczyć w odbudowie portu w Gdyni , był jednak w kontakcie ze swoimi dawnymi współpracownikami, którzy pracowali wówczas w Biurze Odbudowy Portów. Uznanie jakim cieszył się inż. Wenda dało asumpt do przyznania mu wielu odznaczeń państwowych. Jego imieniem nazwano pierwsze molo wybudowane w porcie gdyńskim. Zmarł we wrześniu 1948 r. w Komorowie pod Warszawą.

Do grona najbliższych współpracowników inżyniera Wendy należeli : komandor Wacław Leon Głogowski, inżynier Marian Bukowski, kreślarz - bosman Gabryel Wichorowski oraz inżynier Jan Śmidowicz - kierownik Oddziału Budowlanego Towarzystwa Robót Inżynierskich.

Inżynier Śmidowicz do Gdyni przybył już w 1920 r., jako przedstawiciel najpoważniejszej wówczas poznańskiej firmy budowlanej - Towarzystwo Robót Inżynierskich S.A. - w związku z budową Tymczasowego Portu Wojennego i Schroniska dla Rybaków. Na zawsze związał się z Gdynią, z czasem zakładając własna firmę "Jan Śmidowicz Inżynier. Przedsiębiorstwo Robót Inżynierskich". Jego dziełem były m.in. bocznica kolejowa do powstającego portu, pomost pierwszego Tymczasowego Portu Wojennego i Schroniska dla Rybaków, także dworzec kolejowy wraz z peronami, tunelami i drogami dojazdowymi, magazyny portowe, wodociągi i kanalizacje. Był twórcą nowatorskiej metody budowy nabrzeży portowych i falochronów przy pomocy zatapialnych skrzyń żelbetowych.

Ważne postacie gdyńskiego portu to także inż. Seweryn Andrzejewski, który nadzorował budowę portowych torowisk, inż. Józef Czyż , który uczestniczył w budowie Chłodni Portowej, Jan Hołowiński - pod którego kierownictwem powstawał Port Węglowy. Z kolei architekt Wacław Tomaszewski zaprojektował szereg obiektów na terenach portowych.

Człowiekiem, który inżynierskiej myśli Tadeusza Wendy nadał polityczny wymiar i rangę narodowej inwestycji był Eugeniusz Kwiatkowski, z zawodu inżynier chemik, z pasji polityk.

Eugeniusz Kwiatkowski urodził się i zmarł w Krakowie. Studiował na wydziale chemii technicznej Politechniki Lwowskiej, studia ukończył w Monachium. W latach 1916-19 służył w Legionach Polskich, potem do roku 1920 w Wojsku Polskim. W latach 1926-30 był ministrem przemysłu i handlu, 1931-35 - dyrektorem Państwowej Fabryki Związków Azotowych w Chorzowie i Mościcach, w latach 1935-39 wicepremierem i ministrem skarbu.

Już jako minister przemysłu i handlu wykazał cechy wielkiego stratega. W ciągu pierwszych 10 dni swojego urzędowania zapowiedział wznowienie (ślimaczącej się) budowy portu, w ciągu trzech tygodni podpisał nową umowę z francuskim konsorcjum, w ciągu trzech miesięcy - zamówił we Francji pierwsze pięć statków handlowych, w ciągu dwóch lat zdobył na budowę portu fundusze sześć razy większe od tych, które Skarb Państwa wydał w ciągu pięciu poprzednich latach. Dzięki takim działaniom Gdynia szybko mogła stać się jednym z największych i najnowocześniejszych portów na Bałtyku. Powstała flota handlowa, która uwolniła Polskę od opłacania obcych armatorów i Dalekomorska Flota Rybacka.W okresie kiedy Kwiatkowski był Ministrem Przemysłu i Handlu wartość robót inwestycyjnych w porcie gdyńskim wyniosła 88 mln złotych. Gdynianie nadali mu w 1931 roku honorowe obywatelstwo swego miasta.

Wojnę przeżył internowany w Rumunii. Po klęsce Niemiec zdecydował się wrócić do kraju uznając, że nawet w najgorszych warunkach nie wolno odrzucać szansy zrobienia czegoś dla Polski. Do odbudowy przystąpił z takim samym entuzjazmem, z jakim budował Gdynię. Lecz już w początkach 1948 r. został usunięty ze stanowiska pełnomocnika ds. odbudowy Wybrzeża i wyrzucony z zajmowanej willi. Pięć dni przed śmiercią Kwiatkowski jako pierwszy otrzymał tytuł doktora honoris causa nauk ekonomicznych Uniwersytetu Gdańskiego. Uroczystości żałobne odbyły się 28 sierpnia 1974 r. na Cmentarzu Rakowieckim w Krakowie. Prowadził je ówczesny kardynał, metropolita krakowski, Karol Wojtyła.

"W miarę mijania czasu, postać Kwiatkowskiego z perspektywy historycznej będzie rosła i wysunie się na czoło okresu zamkniętego datami 1918-39." - powiedział o Kwiatkowskim Honorowy Obywatel Gdyni Jan Nowak Jeziorański. Na rzecz powstania portu lobbowali także inni politycy . Bez ich starań nie byłoby możliwe zrobienie nawet pierwszego kroku. Byli to m.in. Józef Kiedroń, Henryk Strasburger, Czesław Klaneer czy Władysław Grabski.

Polityczne idee i inżynierskie projekty urzeczywistnili jednak pracownicy fizyczni. Bez ich ciężkiej pracy port po prostu by nie powstał . Początkowo było skromnie przy budowie pracowało do 100 osób , ale w połowie lat 30. - pracowało przeciętnie 1500 osób.

W 1937 r. w wywiadzie dla "Kuriera Czerwonego" duński inżynier Knut Hojgaard mówił: "Może być dumny ze swego dzieła "ojciec Gdyni" wicepremier Kwiatkowski , dziesiątki , setki, tysiące jego współpracowników, począwszy od inżynierów , architektów, a skończywszy na szarych robotnikach, którzy wspólnym wysiłkiem wznieśli ten żywy pomnik polskiej potęgi i energii.

Ja jako duński inżynier , cudzoziemski ekspert , jestem szczerze dumny, że choć w drobnej części przyczyniłem się do wzniesienia tego wielkiego dzieła.

O zapale, entuzjaźmie z jakim budowano port, który zresztą zaraził i nas zagranicznych ekspertów, świadczy dobitnie szlachetny rekord pracy, ustanowiony w 1928 roku , dotąd nigdzie nie pobity. W przeciągu jednego roku wzniesiono 5 km łamacza fal i mola."